• Wpisów: 342
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:41
  • Licznik odwiedzin: 25 487 / 1417 dni
 
zajakiegrzechy
 
Cieszę się, że nie jestem taka jak kiedyś. Że dnie spędzam na realizowaniu marzeń, podejmując wyzwania, ponosząc porażki, które- jak wiadomo- są ciężkostrawne. Przynajmniej dla mnie.
Czytając swój stary pamiętnik trafiłam na swoje tamtejsze problemy, które trwają do dziś, ale nie są dla mnie już tak przykre jak kiedyś. Umiem sobie z nimi radzić. Nie jestem już tak dziecinna. Nie zabijam czasu. Nie zabijam siebie. Nie płaczę z byle powodu. Nie robię z siebie ofiary.
Nienawidzę być ofiarą.
Kłócąc się z matką nie umiem jej powiedzieć, o co mi chodzi, wyrazić swoich pretensji jakie do niej mam.  A gdy już chcę wydobyć z siebie dźwięk, ona zagłusza moje bezdźwięczne westchnienie swoim wszechwiedzącym krzykiem. -To przez ciebie trafiłam do szpitala, mamo. Przez twoje gadanie. Byłaś powodem, nuda jedynie impulsem do działania- pragnę wówczas powiedzieć. Ale nie mówię. Przecież tłumaczę- nie lubię być ofiarą.

Od kiedy wyszłam ze szpitala jestem inna. Poważniejsza. Odważniejsza. Bardziej doświadczona. Waleczna. Produktywna. Marzycielska. Dojrzalsza. Wyszłam z kokonu dzieciństwa z klasą. Korzystam z życia tak, jak kiedyś chciałam. Wstaję codziennie o 7.30, by spokojnie ze wszystkim się wyrobić. Dni nie spędzam przeglądając internet, no chyba, że w poszukiwaniu kolejnych pomysłów, które potem na pewno zrealizuję.  Każda godzina to czas działania. Czytania. Pisania. Włóczenia się.Szkicowania twarzy- naprawdę mam do tego rękę. Malowania. Quillingowania. Tworzenia. Uczenia się.
Podobno jestem Kobietą renesansu :D Podoba mi się to przezwisko...
Napisałam trzy książki.
Jedną przyjęło pewne wydawnictwo, lecz  nie podpisałam z nimi umowy.  To była zbyt pochopna decyzja. Książka była beznadziejna. Postanowiłam poczekać ze spełnianiem marzeń, by zrobić to tak, jak należny. Nie na opak. Nie chcę korzystać z pierwszej lepszej okazji- bo będę mieć ich naprawdę wiele. To po tu jestem.
Druga opowieść jest wspaniała. Czekam na odpowiedź lepszego wydawnictwa. Trzecią poprawiam gramatycznie.
Czwarta kwitnie w mojej głowie.
Jestem szczęśliwa.
Robię to, co od zawsze chciałam. Piszę.
Żyję.
W końcu żyję.
Nikt jednak nie wie o moich planach. Nikt z rodziny.



I to nie dlatego, że wygrałam z jakąś tam anoreksją. Ja w nią nie wierze. Nie potrafię. To niszczy moją dumę.  Anoreksja? Co to? Ja siętylko  odchudzałam. Przesadziłam trochę z ćwiczeniami.Z dietą. Nie wmówicie mi jej. Niezależnie od tego, że krzyczy po mnie matka, że wciąż jeżdżę do Zabrza na kontrole- bezsensowne. Przecież nie lecę z wagi. Ale też nie tyję...
Od roku stoję w miejscu- wagowo, oczywiście. 45 kg. Nie umiem się wybić. Nie miesiączkuję.  A dopóki nie zacznę, to będzie się ciągnąć w nieskończoność.  Matka wciąż będzie się wydzierać, mówić coś pozbawionego sensu, nie słuchając tego, co mam jej do powiedzenia. Że się myli. Że żyje zasadą, że tylko słodyczami można przytyć. Że McDonald's to rozwiązanie.  
Może ma rację? Moęe to ja się mylę? Nie chce mi się nad tym myśleć. To stary temat, który jest jak przyjaciółka która nie odpuszcza mnie na krok.
Ale nie kusi.
Nie każe się odchudzać.
Nie zmusza do kombinowania.
Żyję- to jest najważniejsze. Nie dążę do samozagłady, jak uważa matka. Nawet psycholog uznał, że ze mną wszystko OK- od dawna już do niego nie chodzę.  Chcę żyć. Chce pisać książki. Chcę je wydawać. Chcę wędrować po lasach. Chcę się rozwijac.
To nie anoreksja. To po prostu nowa ja, zrozumcie to, nauczcie się odróżniać osobowość od choroby. Nie jestem chora. Po prostu jestem.  I mam pewne zasady. Małe upodobania. Jak każdy. Jak ty. Jak twoja babcia. Jak twój pies.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Jesteś tu!
    Naprawdę!
    Jesteś!
    Jak się możesz domyślić, cholernie tęskniłam.
    Chciałam wiedzieć co u ciebie.
    Martwiłam się.
    Ale bezpodstawnie.
    Jesteś silna.
    Zdziwiona bym była, gdybyś radziła sobie źle.
    Korzystasz z życia.
    Chcesz żyć.
    Trwać.
    Uśmiechać się.
    Poznawać ludzi.
    Jeść.
    Żyć tak, jakby żaden psychiatryk nie miał miejsca.
    I to w tobie najbardziej cenie.
    Siła, motywacja, inteligencja.

    Dobrze, że jesteś.
     
  •  
     
    No to powodzenia i dużo wsparcia na drodze życia. Jakby coś to pisz na PW, mi się zawsze możesz wyżalić. A Pingerek, choć podupada to jest to miejsce, gdzie nikt ci nigdy nie powie, że jesteś inna, gorsza. Do boju Odmieńcy!

    Wciąż jestem i wciąż piszę :D