• Wpisów:347
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:41
  • Licznik odwiedzin:23 926 / 1206 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cieszę się, że nie jestem taka jak kiedyś. Że dnie spędzam na realizowaniu marzeń, podejmując wyzwania, ponosząc porażki, które- jak wiadomo- są ciężkostrawne. Przynajmniej dla mnie.
Czytając swój stary pamiętnik trafiłam na swoje tamtejsze problemy, które trwają do dziś, ale nie są dla mnie już tak przykre jak kiedyś. Umiem sobie z nimi radzić. Nie jestem już tak dziecinna. Nie zabijam czasu. Nie zabijam siebie. Nie płaczę z byle powodu. Nie robię z siebie ofiary.
Nienawidzę być ofiarą.
Kłócąc się z matką nie umiem jej powiedzieć, o co mi chodzi, wyrazić swoich pretensji jakie do niej mam. A gdy już chcę wydobyć z siebie dźwięk, ona zagłusza moje bezdźwięczne westchnienie swoim wszechwiedzącym krzykiem. -To przez ciebie trafiłam do szpitala, mamo. Przez twoje gadanie. Byłaś powodem, nuda jedynie impulsem do działania- pragnę wówczas powiedzieć. Ale nie mówię. Przecież tłumaczę- nie lubię być ofiarą.

Od kiedy wyszłam ze szpitala jestem inna. Poważniejsza. Odważniejsza. Bardziej doświadczona. Waleczna. Produktywna. Marzycielska. Dojrzalsza. Wyszłam z kokonu dzieciństwa z klasą. Korzystam z życia tak, jak kiedyś chciałam. Wstaję codziennie o 7.30, by spokojnie ze wszystkim się wyrobić. Dni nie spędzam przeglądając internet, no chyba, że w poszukiwaniu kolejnych pomysłów, które potem na pewno zrealizuję. Każda godzina to czas działania. Czytania. Pisania. Włóczenia się.Szkicowania twarzy- naprawdę mam do tego rękę. Malowania. Quillingowania. Tworzenia. Uczenia się.
Podobno jestem Kobietą renesansu Podoba mi się to przezwisko...
Napisałam trzy książki.
Jedną przyjęło pewne wydawnictwo, lecz nie podpisałam z nimi umowy. To była zbyt pochopna decyzja. Książka była beznadziejna. Postanowiłam poczekać ze spełnianiem marzeń, by zrobić to tak, jak należny. Nie na opak. Nie chcę korzystać z pierwszej lepszej okazji- bo będę mieć ich naprawdę wiele. To po tu jestem.
Druga opowieść jest wspaniała. Czekam na odpowiedź lepszego wydawnictwa. Trzecią poprawiam gramatycznie.
Czwarta kwitnie w mojej głowie.
Jestem szczęśliwa.
Robię to, co od zawsze chciałam. Piszę.
Żyję.
W końcu żyję.
Nikt jednak nie wie o moich planach. Nikt z rodziny.


I to nie dlatego, że wygrałam z jakąś tam anoreksją. Ja w nią nie wierze. Nie potrafię. To niszczy moją dumę. Anoreksja? Co to? Ja siętylko odchudzałam. Przesadziłam trochę z ćwiczeniami.Z dietą. Nie wmówicie mi jej. Niezależnie od tego, że krzyczy po mnie matka, że wciąż jeżdżę do Zabrza na kontrole- bezsensowne. Przecież nie lecę z wagi. Ale też nie tyję...
Od roku stoję w miejscu- wagowo, oczywiście. 45 kg. Nie umiem się wybić. Nie miesiączkuję. A dopóki nie zacznę, to będzie się ciągnąć w nieskończoność. Matka wciąż będzie się wydzierać, mówić coś pozbawionego sensu, nie słuchając tego, co mam jej do powiedzenia. Że się myli. Że żyje zasadą, że tylko słodyczami można przytyć. Że McDonald's to rozwiązanie.
Może ma rację? Moęe to ja się mylę? Nie chce mi się nad tym myśleć. To stary temat, który jest jak przyjaciółka która nie odpuszcza mnie na krok.
Ale nie kusi.
Nie każe się odchudzać.
Nie zmusza do kombinowania.
Żyję- to jest najważniejsze. Nie dążę do samozagłady, jak uważa matka. Nawet psycholog uznał, że ze mną wszystko OK- od dawna już do niego nie chodzę. Chcę żyć. Chce pisać książki. Chcę je wydawać. Chcę wędrować po lasach. Chcę się rozwijac.
To nie anoreksja. To po prostu nowa ja, zrozumcie to, nauczcie się odróżniać osobowość od choroby. Nie jestem chora. Po prostu jestem. I mam pewne zasady. Małe upodobania. Jak każdy. Jak ty. Jak twoja babcia. Jak twój pies.
 

stop.eating
 
zajakiegrzechy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Aj! Ale ze mnie zły człek! Zapomniałam!
Bardzo, ale to bardzo dziękuję za miłe przyjęcie. Miło było zobaczyć wasze komentarze pod pierwszym wpisem po dość długiej przerwie.
Pozdrawiam was wszystkich i polecam kawę z miodem!!
 

 
Leżę w wannie z maseczka na twarzy. Ogórkowa Prawdziwe wiejskie spa. Pisze dopiero teraz bo cały dzień miałam nieźle zajęty. Zmeczylam się ale pozytywnie. Lubie coś robić. Mam dość wtedy gdy nie wiem co robić. Jestem człowiekiem czynu. Moja zaleta jak i przekleństwo...




Zdrukowałam prace na Kacze Pióro. Tak, w tym roku takze biorę w nim udział. Ale dla odmiany dorzucam jeszcze dwa wiersze. Takie wyzwanie. Zobaczymy czy mam POTENSIAL.Może kiedys wstawie jeden z nich. Może już w następnym razem...
Obecnie mam dwa inne konkursy za sobą. Gminne co prawda, ale lepsze to niż nic. W jednym z nich wygrałam PIERWSZE MIEJSCE~ temat: Książka (forma: opowiadanie). Byłam nieco zaskoczona, ale nie wiedziałam czy są powody do szczescia. Moja wada jest taka ze stawiam za wysoko poprzeczke i dopóki jej nie przeskocze nie będę usytyfakcjonowana. Chodzi mi o to, że nie poczułam większej wyralizacji. Dziewczyna która zajęła drugie miejsce miała piękny wiersz, bardzo skomplikowany, barwny i oryginalny. Podobał mi się. Mam wrażenie ze tylko z nią rywalizowałam. Musze przyznać iż - pomimo tego że ja nie znam- polubiłam ja. Taka wewnętrzna empatia.
Drugi konkurs roztrzygniety ale wyniki ogłosza w połowie czerwca. Wiem tylko tyle że znowu zajęłam jedno z czołowych miejsc.
Nie no, ciesze się XD ktoby się nie cieszył?

Dobra, uciekam. Maseczka z ogórka zrobiła się już dziwna ^^. To tyle na dziś. Wtajemniczeni niech wiedzą. W następnym wpisie przedstawię wam postać o której miałam już okazję wspomnieć.
O chłopaku ze szpitala.
O Mateuszu
Znalazłam go.
Do zobaczenia jutro;*
  • awatar Lalka Zombie: Klawo! Gratuluje wygranych :D I trzymam kciuki za nastepne sukcesy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zastanawiam się, czy do was nie wrócić.
Ostatnio trochę się działo. Miałam załamania, bezpodstawne, ale... Tak okropnie się podczas ich czułam. To było straszne, ta bezradność, ta dzikość zamknięta w ciele, to pragnienie zmian o których nikt poza mną nie ma pojęcia...
Ale nie jest ze mną źle, przynajmniej ja tak to odbieram. Jestem sobą, nie Idealną, i cholera tak ma być. Nie jestem Ideałem, nie i nigdy nim nie będę. Chcę być sobą i niech świat o tym wie, a nie narzeka, jaka to ja NIE JESTEM.

Pędzę pod górkę by znaleźć się bliżej nieba. By dotknąć chmur i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Brnę do przodu tylko po to, by potem się zatrzymać, zachwycić się widokiem, uspokoić i zapytać:
- Co dalej?

Nie wiem, co powiedzieć. Wiele się dzieje, wiele. We mnie. W rzeczywistości bywa różnie. Ważne, że się nie nudzę.

Boże, ale bredzę.

Może powiem to, co dla mnie najważniejsze? Wysłuchacie mnie? Ostatnio dużo mówię, tylko że do samej siebie xD.
Skończyłam książkę. 305 stron czcionką 11. Ostatnie zdanie napisałam dwa tygodnie temu, w sobotę, pijąc kawę z miodem (GENIALNE). Gdy postawiłam kropkę, oparłam się o krzesło. Patrzyłam tępo w ścianę. Nie czułam tego. Nie poczułam ulgi. Tylko się uśmiechnęłam. Chciałam biec dalej.
To też robię. Teraz ją poprawiam- gramatycznie i...hm... fabularnie? Chyba mogę tak to nazwać.
Powiedziałam mamie w żarcie, że chcę wydać książkę. To było wtedy, gdy ona oświadczyła, że zrobi sobie tatuaż. Uwierzyła mi. Powiedziała ojcu. Teraz nie dają mi spokoju i dopytują, a ja czuję się przez nich osaczona. Nie lubię być w centrum uwagi, nie lubię, gdy ktoś wywiera na mnie presje.
I nie chce, by świat NA RAZIE dowiedział się o moim ''dokonaniu". Nie czuję się gotowa. na świecie jest wiele DOBRYCH książek, ale... ja nie chce być po prostu DOBRA.
Dobry jest chleb z masłem. Klasyczny.
Ja chce smakować jak kawa z miodem, chleb z jogurtem, truskawki czekoladzie, albo masło orzechowe- nie chcę być dla każdego, nie chce być DOBRA. Wolałabym, by określali mnie jako "kwestię gustu", dla większości, ale nie da wszystkich.
Może kiedyś moje wypociny znajdą się w empiku na "polecanych"...
Aby to osiągnąć, muszę doszlifować swoje ''dzieło"...
Oczywiście pisze już kolejne Kolejny Cel- rozpoczęty.


Cóż. Może do was wrócę. Mam ochotę popisać dla innych. Kto jest chętny? Dla kogo mogę być Kawą z Miodem?
 

 
Aby zacząć coś nowego, najpierw trzeba zamknąć stary rozdział. Bo tak na prawdę, życie jest jedną wielką powieścią pisana przez nas samych, przygody bohaterów są inprowizacja losu, prezentem w którym nie zawsze skrywa się coś fajnego.
Ale żeby pisać dalej,trzeba się kierować zamkniętymi rozdziałami.
Ciężko byłoby napisać, że żyjemy TYLKO teraźniejszością. Tak się nie da. Tylko nasza podświadomość żyję obecnym czasem, my tkwimy gdzieś w przyszłości i znajomej przeszłości.

Musze jednak wyznać, że moja przygoda z odchudzaniem, szpitalem, pozwoliła mi w pewnym sensie zrozumiec kilka konkretnych spraw DLACZEGO taka jestem, DLACZEGO taka byłam, odrysowalo liczne linie na mojej duszy i osobowości. Zrozumiałam bowiem, że małe blachostki, po licznych zbiorach mogą stworzyć coś wielkiego i niebezpiecznego. Ale to właśnie takie bzdety kształtują nasz charakter.

Jednak kilka spraw trzeba zamknąć. Można na nie zerkać ,ale tylko przez Judasza w szczelnych drzwiach wspomnień. Podobno każda osoba w życiu musi choć raz przeżyć coś tak oderwane od rzeczywistości, coś strasznego, niespodziewanego, może nawet drastycznego w skutkach by w pewnym sensie muc spojrzeć inaczej na swoje dotychczasowe życie ( polecam książkę DOM SIÓSTR ) i skoregować kilka istotnych spraw . Można to nazwać Drugą Szansą, to trochę tak, jakbyśmy odrodzić się na nowo....

Ja jednak nic takiego nie przeżyłam. Szpital i anoreksja (jak ja nie cierpię tego słowa) nie była aż tak straszna bym mogła uznać ja za TO zdarzenie, które zmieni moje życie.
Wręcz przeciwnie.
Moja zmiana nadeszła wcześniej, właśnie za sprawą tych błahych spraw, które stworzyły istne wysypisko w mojej głowie.
Ale i tak wiem, że wszystko przede mną.

Chce w ten sposób powiedzieć,ze zaczynam coś nowego, coś, co sprawi że przeżyje życie lepiej. A że przyszłość jest nieznana nie mogę stwierdzić, czy będę nadal prowadzić bloga. Ale za to mogę przyrzec, ze będę na niego często zaglądać. Ten wpis to w pewnym sensie pożegnanie, ale z możliwym ciągiem dalszym.
Kto wie~ może zacznę nowy sezon ...?
  • awatar Lisa Angels: ależ ja też nie mówiłam o Anoreksji tylko tak ogólnie :D
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: @Lisa Angels: @Naomi ∞: mi nie chodzi tylko o anoreksję. Ona nie jest tu głównym wątkiem. Chce wam tylko powiedzieć ze zmieniam to co było kiedyś na czas teraźniejszy
  • awatar Naomi ∞: Trzymam za ciebie kciuki. Mam nadzieję że uwolniłaś się od ciągłego liczenia i obsesyjnych myśli :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

stop.eating
 
zajakiegrzechy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Hej
Żyje, fajnie, nie ?
Nie umarłam. Mam prawidłową wagę
Znowu
Ale nie wyglądam tak jak kiedyś. Wybaczcie, że to zrobiłam, ale się zmierzyłam- 44-45 cm udo ( kiedyś 48)
Kompletnie nie jem słodyczy. Od wyjścia ze szpitala nie tknelam niczego.
Dlatego mam lepsza sylwetkę.
Ze szpitala wyszłam 3 grudnia. Nie chce opisywać jak było na początku, to było dawno i nie chce rozpamietywac. Ale ciężko mi było pierwszego dnia. To pamiętam.
Ważę 44, mam mieć 45. I ani grama więcej
( przynajmniej na razie )
Nie chce o tym myśleć. To już takie nudne..
Mam smutniejsza nowinę... Maltazar zdechł 4 stycznia.
Diagnozę postawiono chyba z dwa tygodnie temu. Wadą jelit. Wrodzona. Dostałam lekarstwo, ale najwidoczniej nie zadziałało. Jelita miał wewnątrz skręcone, twarde.
Konał dwa dni.
  • awatar Hanti: Nie zamartwiaj się, to ci nic nie da! Ciesz się życiem! Trzymam za ciebie kciuki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

startingagain
 
zajakiegrzechy
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dzień niespodzianek.
Po pierwsze :
Rodzice przyjechali bez zapowiedzi, mimo że mieli się pojawić w tym tygodniu TYLKO w niedziele.
Byłam zaskoczona, nie spodziewałam się ich.
Moja mina musiała być bezcenna xD , bo nawet pielęgniarka się "zachichrała "
Po drugie :
Dostałam książkę od mojej klasy "KAZDEGO DNIA"
Złożyli się po 5 zł i mam. ELEGANCKO.
+ Rafaello
+ Tofifi
Po trzecie:
Pomimo tego, że zjadłam dodatkowo Jogobelle, pasek czekolady i 3 Tofifi - pochłonęłam jeszcze jabłko
Po czwarte :
Po obchodzie mama poszła porozmawiać z lekarka.
Jak wyszła, powiedziała mi :
- Pani doktor powiedziała, że może zrobi ta przepustkę na środę, jeśli waga pujdzie w górę. Taka forma motywacji. Jeśli jej się wspomni to ci to powie osobiście.
Ucieszyłam się, ale nie mam nadzieji, dopuki mi tego nie powie w twarz.
I wiem ile ważę : 38.2 !!!
Idziemy w górę dziewczyny !!
 

 
Moja nieobecność na blogu wynika z braków chęci.
Niektórych rzeczy po prostu nie chce się pisać.
Ale trzeba niektóre upamiętnić...

Wczoraj odeszła od nas Edytka... Byly łzy, był smutek i nadal wisi w powietrzu. Bez niej jest bardziej... pusto, ale nie odczuwam jakoś bardzo jej nieobecności. Po prostu mam wrażenie jakby jeszcze spala albo siedziała na laptopie na korytarzu gdzie WI-FI jest najlepsze. I że zaraz wróci, usiądzie i zacznie z nami rozmawiać...

Kolejna niespodzianka ? Równie nieprzyjemna xD
Wczorajszy obchód.
Wchodzi szatan w ciele człowieka, a za nim lud wierny.
Wyciąga moja kartę, minę ma stanowczą,po czym mówi :
-Spadłaś.
-Jak?! - wyrwało mi się, bo wieczorem podjadalam.
- Tez chciałabym wiedzieć. Taka sama waga jak we Wtorek. kroplówka jej, i pozostałym dziewczyną, które spadły.
Rozplakalam się.
Ze strachu, złości...
I miała wczoraj kroplowke tak samo jak D. i J...
Bolało jak zakładali, bolało.
Ale ból odczułem jeszcze w żołądku bo zjadłam prawie całą czekoladę z adwokatem Wedel... został tylko jeden pasek.
Czy było warto? Oby, bo jak znów spadnie to chb się powiesze!
 

 
Niby jestem w szpitalu, a szpital to miejsce nieszczęść, a ja właśnie tutaj poznałam tylu bliskich mi osób.
Pierwsze akceptowane (bo zawsze starałam się ignorować uczucie "uniesienia" bo kierowałam je do idiotow) zauroczenie do Mateusza, którego do teraz wspominam z rozmiękłym sercem.
Poznałam ludzi, którzy stali się dla mnie bliżsi niż osoby znane mi od niepamiętnych czasów. Mówię tutaj o moich koleżankach z sali, a zwłaszcza dwóch, a w tym jednej która odchodzi z szpitala...
Stałam się tutaj bardziej szczera z samą sobą, bardziej okazującą emocje, i to te pozytywne, nie mam potrzeby chciwości, dokuczania, a przepraszania i dzielenia się.
Tak bardzo tutaj rozmiękłam, że sama siebie nie poznaje. Mam uparta duszę jak kiedyś, ale lagodniejsza.
Cholera.
Szpital rozpuścił mnie.
  • awatar Reach the stars: Różne przeżycia zmieniają ludzi. Czasem na lepsze, czasem na gorsze. A u Ciebie ta zmiana zdecydowanie przebiegła na plus :) Może ten pobyt nie jest aż taki zły w skutkach?
  • awatar w00zy: Rozpuścił? No weź... Uwydatnił twoje najlepsze cechy :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest 22.56
Nie dodałam wpisu, bo mi się nie chciało.
Dziś podjadlam pasek czekolady gorzkiej z orzechami i suszonym "czymś "
Wczoraj cały serek wiejski i dwa paski czekolady wymienionej powyżej.
Poklucilam się z matką, a potem pogodziłam.
Smutalam za szczurami, a potem się chichrałam, teraz znów smutam.
Edyta nas juz opuszcza w środę, tracę kotwica, czyli ją, osobę która pozwala mi trzeźwo myśleć.
Mam jeszcze D.
Mam spine z psychologiem, bo mnie wkurza.
Jutro żyrafa.
Umre
 

 
Czułam, że ten dzień będzie dobry.
Miałam plan, co będę robić, wiec nie miałam się nudzić.
I faktycznie tak było.
Quilling
Doodle
Serial ,,Brzydula"
Przepisywanie, szkice dla koleżanki...
Było fajnie, nawet SMACZNIE
Obiad : ryż z sosem warzywno-mięsnym +grochówka
Podwieczorek :kisiel i 3-4 cherbatniki
Jedna z dziewczyn, przez to ze nie chciała jeść wszystkiego (czyli baaardzo mało) dostała warunek :
Albo cały obiad -albo kroplówka
Wybrała obiad. Hah...
Pielęgniarki dały jej porcję XXL (nawet ja bym miała problem by to zjeść ). Rozplakala się, zjadła tyle co zwykle (może trochę więcej) i kroplowki jak nie było, tak i nie ma.

O 18.00 zjadłam 3 kostki czekolady gorzkiej.
I wtedy się zaczęło.
Nawet nie wiem jak to wam opowiedzieć.
Na szły mnie myśli.
By ćwiczyć, nie jeść, schudnąć.
Te złe myśli schrzanily mi końcówkę dnia, a najgorsze było to, że nie umiałam im zapobiec.
Az tu nagle podeszłam do lustra i obejrzałam swój brzuch.
I byłam pod wrażeniem.
Mimo zaniku mięśni, choć nie wszystkich, byłam zaskoczona. i od razu chumor się poprawił i zjadłam jabłko ^^
Ta... ja i te moje problemy.

Minuta ciszy (Zamach na Francję)
 

 
  • awatar w00zy: Ale fajne :)
  • awatar Anděl: Ładne ! Parę miesięcy temu też trochę się bawiłam tymi paskami :) Fajna sprawa. Zapraszam do siebie :)
  • awatar Your_Drug: Piękna ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Uwielbiam uczucie wyczerpania po przyjemnej pracy.
Na przykład treningu. Może to dlatego zaczęłam ćwiczyć? Bo tak bardzo lubię być "pozytywnie" zmeczona?
Dziś znów doznałam tego uczucia podczas robótki ręcznej quillingu.. Zafascynowało mnie to, czuje, ze to jest TO.
Jutro postaram się wstawić zdjęcia moich prac.

Zabiegany dzień, przyznaje.
Wpierw robiłam badania na wątrobę. Przez 2h dmuchałam co 10-20 min do srebrnych worków. Rzecz jasna musiałam być wtedy na czczo Ale na drugie śniadanie juz zdążyłam xD (kanapka z dżemem )
Potem kolejne badania związane z budową mojego ciała. (Ile mam wody w organiźmie, tłuszczu itp.) + wywiad o mojej chorobie. Śmieszne, bo wystarczy się cofnąć o kilkadziesiąt wpisów i mam "początek" .
Od razu po rozmowie - psycholog. Dziś nie fajnie. Wkurzała mnie swoim nienaturalnym zachowaniem, jakby miała "święty" spokój.
Obiad -ryba i ziemniaki+ sos (L)
Po posiłku - praca w formie malowania wcześniej zrobionych foremkowych ozdób na sprzedaż na rzecz szkoły szpitalnej.
Potem quilling na lekcji i po lekcjach... <3
Podwieczorek - pączek z zdartym lukrem xD bleeeeee

Wieczorem zjadłam pasek gorzkiej czekolady.
Z wachaniem, ale zjadłam i jestem happy.
Choć tak na prawdę, czyje juz tłuszczyk.
Fałdki na brzuchu. I większe uda.
Ale jest ok. Nie myślę o tym.
Tak przecież miało być, prawda?
 

 
Hah...
Zapomniałam ostatnio dopisać jedną ważną rzecz.
Podjadamy.
I to po kolacji.
Jabłka, jogurty...
Ja? Jabłka i marchewki.
Do czasu.
Dzisiaj zjadłam pasek gorzkiej czekolady+marchewki+9 winogron.
Ja jestem dumna, choć tak na prawdę czuje się... Normalnie. Trochę tęgo, ale normalnie.

Chęć wywołały zdjęcia szczurków jakie posłała mi siostra.
Poczułam, czym jest tęsknota.
I poczułam chęć bycia przy nich.
Wiec zjadłam.
Mimo, że dzień jak dzień (czyt.6 posiłków +Nutridrink)

Właśnie oglądamy jakiś kiepski horror.
Jestem zszokowana, że się nie boję xD
Cóż, pielęgniarki zrobiły swoje xD

Obiad : ryż z sosem pomidorowym (XL) i fasolowa (L)
Podwieczorek : 3 pierniki (jednego nie zjadłam) and pół jabłka
Reszta posiłków dobrze wam znana - biały chleb w ilościach
Chb będę kończyć.
A! Zapomniała bym!
Zgłosiłam się do badań związanych z watrobą.
Będę na czczo do ...11? XD
Hah... ale fajnie
 

 
Opowiem trochę o wczorajszym dniu.
Nie będę jednak wnikać w szczegóły.
Hm...
1.Obiad, obiadek - cóż to będzie?
Nie trudźcie się -kiełbasa z rusztu. -,-
Podwieczorek drożdżówka +... Nutridrink.
Tu nawet nie chodzi o kcal.
Po prostu... Nutridrink.
To był po prostu smutek jak i rezygnacja, bo siadam, zjadam i pozwalam sie tuczyć, a to nic nie daje?
+ posiłek nie zadziałał zbyt dobrze na mój żołądek i samopoczucie. Tak, miałam załamke wczoraj, ale to z innego powodu.
To może tak zajmę się dniem dzisiejszym, co?

Odkryłam magiczne WI-FI i zaczęłam oglądać serial
,,Brzydula " (obecnie 11 odc ^^) i rysowac Doodle (lekcja matmy dala mi weny). Dzisiaj miałam również odwiedziny.Mama kupiła mi masło orzechowe o które prosiłam.
Smakuje jak zmielone orzechy xD i są takie... suche w smaku. Ale jem.
Obiad -podeszwa w sosie, kartofle w zupie i na talerzu.
Podwieczorek budyn i 13 biszkopow.+Nutridrink
Niedobrze mi. A za sobą mam już 3 kromy chleba.
HELP ME
Poza tym rutyna. Pielęgniarki są czujne, inni pacjenci się na nas gapià, jestem najedzona i niezbyt zadowolona.
Rutyna... Niczym błędne koło
  • awatar Reach the stars: Pokrzywdzebi podeszwa jednoczmy sie! Tata nie umial zrobic steku ;) A z czego wlasciwie jest ten nutridrink? No i WiFi daje moc :D dobrze ze je zlapalas, bo teraz bedziesz miec jakas odskocznie od tego wszystkiego, prawda? :) Pozdrawiam cieplutko :*
  • awatar sadnelys: "podeszwa w sosie" nawet nie wiesz jak się zaczęłam śmiać :D Ogółem powodzenia kochana!
  • awatar Naomi ∞: Grunt że jakoś wytrzymujesz. Mam nadzieję że po wypisie nie będziesz miala nawrotu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mam ochoty się nad sobą użalać.
Nie mam ochoty na nic.
Nienawidzę się za te słabość.
Nienawidzę się za jej okazywanie.
Dostałam dziś Nutridrink.
Extra.
Ważę 36.4 Zarąbiście.
Waga stoi, a nawet spada.
Jestem pełna po brzegi.
Kiedyś myślałam że cała ta anoreksją to jakiś głupi wymysł i niewyobrażałam sobie abym sama mogła mieć taki problem.
Jaki człek jest głupi.
  • awatar Naomi ∞: Nutridrinki są naj na utrzymanie wagi :)
  • awatar kruk55: Po tych drinkach kumpela przybierała na wadze, włosy miała grube i lśniące, paznokcie... - może rezultaty i u Ciebie się pojawią :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Słuszny fakt, że Poniedziałki najgorsze.
Nawet tutaj...
Jeszcze przed pierwszym śniadaniem goniłyśmy jak wariatki z powodu remontu. Miałyśmy wynieść wszystkie nasze rzeczy z sali, do sali obok.
Była radocha, bo przynajmniej miałyśmy być wszystkie w jeden sali. No właśnie...
Po godzinnym rozpakowywaniu się i zaznaczaniu terenu wszedł TERMINATOR (oddziałowa) i rzekła :
-No Sory dziewczynki, ale jest was za dużo jak na taką małą sale. Paulina i Edytka - do pokoju obok.
... (bez komentarza) ( xD )
Skończyło się na tym, że leżę na sali z jedną swoją i dwoma obcymi(chłopak z silnym jadłowstretem ale nie z anoreksją. Brzmi bez sensu ale taka jest rzeczywistość. + 7-mioletni chłopczyk z problemem chormonu wzrostu )

Dzisiejsza zupa mleczna była wyborna. Cieszyłam się z tego powodu, ale nie na długo. Kiedy Edyta wparowala z talerzem kanapek (dwie-OK) I PARÓWKĄ (!?) mina mi zrzędła Mleko i parówka? Serio...?
Na szczęście to JEDYNY incydent tego dnia.
Chociaż nie. Ziemniaki w zupie były twarde.
Chyba nie muszę tłumaczyć co to oznacza...
#spaghetti_mniam_galaretka_OK

Zgłosiłam lekarze zawroty głowy. Towarzyszą mi od kiedy biorę 3 tabletki zamiast 1. Powiedziała ze sie tym zajmie. Niech jej będzie

I nowinka :
Jeszcze jedna laureatka z mojej szkoły (w tym konkursie ) jest dziewczyna z szóstej klasy wychowczyni do mnie dzwoniła i Gratulowała.
To nie koniec
Moja klasa szykuje dla mnie jakiś prezent...
  • awatar Reach the stars: Hahah, terminator :D Na prawdę jest taka straszna? :O Mleko z parówką? Dziwny pomysł :/ Ciekawe co tam twoja klasa szykuje :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uznaje ten dzień ,,Dniem dobrym"
Od samego początku był dobry. A zaczął się już podczas snu.
,,Śniłam o jedzeniu. A dokładniej o sklepie pełnym niezdrowego żarcia. Byłam tam z jednym chłopakiem (bardzo ładnym) który był chory na anoreksję. Nagle do akcji wkroczyła pielęgniarka i zaczęła śpiewać OKROPNĄ piosenkę o jedzeniu i nas gonić. Uciekliśmy (ja i chłopak) do Toi Toi'a , gdzie spuscilismy się w klozecie (teleporter) z powrotem do szpitala (całując się. To mój sen.)
Na miejscu okazało się ze czas na podwieczorek.
Wiecie co było?
KANAPKI. "
Jak się obudziłam (7.45) bolała mnie głowa xD

Na śniadanko znośne jajko gotowane.
Są postępy. (Magda Gessler byłaby dumna)
Dużo tego dnia sprzatałam (głównie z nudów) i czytałam.
Obiad-pół talerza zajmowały ziemniaki.
Nie wcisnelam
Ale i tak najgorszy by podwieczorek. Gorszy od drożdżówki.
Budyn z sokiem (do wody)malinowym.
Skiśniętym.
Poważnie. On był jakby... gazowanych.
Chb wiecie o co chodzi...

Mama przyjechała ii przywiozła mi kocyk ^^ Jej
Bylo przyjemnie. Rysowałam z młodsza siostra jednocześnie gadając z rodzicami. Rozwaliłam ich tymi słowami.
-Wiecie jakie tu są chore zasady? Jeśli cię przeczysci, masz nie spłukiwać wody, tylko biec do pielęgniarki i pokazać jej swe dzieło żeby ona mogła je ocenić.
Chore xD
Ale mi teraz brzuch nawala po tym podwieczorku naciągało mnie jak go jadłam...
Nie doceniałam drożdżówek.
Nie doceniałam 0__O
  • awatar Reach the stars: Kocyk ważna sprawa :) Sen piękny <3 Czekaj, żartujesz, UGOTOWALI ZNOŚNIE JAJKO? :O I twoi rodzice faktycznie musieli czuć się rozwaleni po tych słowach :D Budyń okropność. Tylko niektórzy potrafią zrobić dobry, a przeciez to praktycznie gotowiec z paczki :/ Kolorowych, pięknych snów Kochana :*
  • awatar Naomi ∞: Też miałam ten budyń, zazwyczaj na drugie śniadanie. Jeszcze jego dało się wytrzymać, najgorszy był bezsmakowy, gorzki, mączny kisiel z jabłkiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Otwieram pocztę.
Widzę e-maila
Czytam

Uśmiecham się jak głupia.
Wygrałam. Jeste laureatka !!! Nie wierzę! ^^
Istniała nadzieja,że może mam szansę, ale były też wątpliwości
,,MY nie wygrywamy. To INNI mają ten zaszczyt. To ONI mogą to przeżyć. Nie MY. MY tylko im zazdrościmy "
A TU PROSZĘ.
Ciepło mi na sercu. Teraz mam o co walczyć.Mam powód by wyjść ze szpitala. I to szybko. Musze odebrać nagrodę osobiście.
Jaka nagroda? Sama nie wiem. xD
Tak zwana "niespodzianka" Ale to nie dlatego się ciesze.
Zostałam wyróżniona. Ktoś docenił moja prace. To przez to mam taki zaciesz <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
15 dni opychania się zaczynają być widoczne.
Mój brzuch
Moje uda
Rosną. Nie jakoś "straaaasznie " ale... noszenie jeansów to już nie to samo. Juz nie "wiszą", a zaczynają dotykać skury ud.
A brzuch? JEZU
On jest tak napiety, wydymany ze prześwituje przez koszulkę. No wiecie. Taki pagórek.
I waga wzrosła. Dryfuje niczym...
.......
Chłopak z anoreksją ma chb na imię Michał. Dają mu kroplowke i jest przeraźliwie chudy. No może troche przesadziłam. Ale chudziutki jest.
Dziś na obiad jajko (szare) i ziemniaki.
DOBRE zestawienie.
BYWAŁO gorzej xD
Ale... ukryłam cherbatniki z podwieczorek i zjadłam tylko dwa + jabłko...

Mój tok myślenia się zmienia. Inaczej teraz na to patrze. Widzę że jadła stanowczo za mało i czasem boje się ze jak zrobię 60 przysiadow (co się zdarza ) to Spale zupę którą zjadłam. A kiedyś to dwa Pilatesy i to ze wszystkich sił!
Dziwne
I smutne
Słucham właśnie rozmowy rodziców z koleżanką.
Nie ciekawie. Ale chb tak ma być. Oni też mają już dość.
Każdy ma
 

 
Internet mi się kończy Chb nie będę mogła dodawać wpisów...
Pani przy śniadaniu powiedziała :
- Paulina! Podwójne sniadanie !
- Czemu?
-Waga w dół
-O ile?
- No niewiele ale ty masz nie chudnąć a przybierać

...
I jest sensacja!
Chłopak z anoreksją.
Nie znam szegolow bo jest na innej sali... Ale ma puszyste brązowe włosy, to wiem.
Rutyna aż bije w oczy. Nie mówiąc o senności i dodatkowej KOLEJNEJ tabletce -,-
Wczoraj prawie zasnęłam na siedzaco....

A po pierwszej kolacji oglądałam z dziewczynami horror o nawiedzonym, opetanym domu . W sumie to nawet nie byl straszny...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Środa zapowiadała się ciekawie, choć i tak się nudziłam...
Wróciły wielkie porcję
Ale nie było tak źle (obiad: ryż z jabłkiem w kisielu chb...) ale na podwieczorek Pączek.
A dokładnie pół xD
Nie... środa była OK.
ALE...
Dostałam tabletkę na apetyt. Nigdy wcześniej nie dostawałam. A ona zaczęła działać. I byłam ciągle głodna. CIĄGLE
I pochłonęłam cztery marchewki. Mniam. Teraz nie mam już żadnej
Nie wspomniałam jeszcze o dwóch wizytach u psycholog. Osobno(rozmowa o celu, czyli przytyciu, mamie, o moich kontaktach z rówieśnikami i o startach jak i osiognieciach związanych z anoreksją ) i grupowo.(rysowanie siebie nawzajem ) Taki przebieg.
I tak wgl, to przytyłam. Czuje to...

ODPOWIADAM NA PYTANIA :
1. KIEDY CIĘ WYPUSZCZĄ?
Tak zwane " wszystko zależy ode mnie "
Pojęcia nie mam. Na pewno nie w tym tygodniu. W następnym są nikłe szanse. Może za dwa...
2.PO ILE WAS JEST W POKOJU?
Nasza sala dzieli się na dwie, bo ma dodatkową ścianę rozdzielającą. W każdej po 4 łóżka. Ja jestem w tej odgrodzonej (trochę prywatności ) z Edytą, która myśli podobnie jak ja i jest nam razem w tym pokoju dobrze.
W tamtym pokoju wszystkie łóżka są zajęte, wiec jest nas w sumie 6.
3.DOSTAJECIE ODŻYWKI?
O jakie odżywki chodzi? Takie co skóry suchej, owszem.
4.CZY JEST JAKIŚ CHŁOPAK Z ZABURZENIEM ?
Nie. Ale podobno byli tacy przede mną.
5.CZY JEST TU SZKOŁA?
Tak co dziennie o 13.00 ( nie licząc weekendu ) po 5 lekcji. Czasem zamiast uczyć się po prostu gramy w gry
6. MA CIĘ JAKICHŚ PRZYSTOJNYCH TYCH STUDENTOW?
Oczywiście !
Jak jeden raz mnie badał to nie wiedziałam czy się cieszyć czy raczej czuć się zawstydzona

To tyle z środy.
Chociaż nie. Zapomniałam wspomnieć że spałam juz o 18.00 i obudziłam się tylko na kolacje i z powrotem poszłam spać. To podobno te tabletki. One tak właśnie działają.
Dziś podobno będzie Żyrafa ( najgorsza z pielęgniarek)
Obym przetrwała
  • awatar ♥iza♥: We wcześniejszych postał napisałaś ,że ćwiczysz. Jakie ćwiczenia ? PS Świety blog obserwuje ! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
O 12.00 pielgrzymka lekarzy (tak zwany obchód). Pani profesor na czele, kobita z charakterem i dziwnym głosem....
Zatrzymuje się między moim a Edytki łóżkiem i mówi :
-100 gram w dół dziewczyny... Obie! No, starajcie się.

xD

Dziś doszły do nas nowe koleżanki o tym samym problemie. Jedna 42 kg (16 lat) i chb 45 kg (14 lat ale jest baaardzo wysoka)
A tak poza tym... Rutyna
Może obejrzymy sobie jakiś film teraz.
A! Zapomniała bym! Dziś kolejny wywiad ze studentami.
Jestem taka ciekawa xD
Jakieś życzenia? Pytania? Chcecie coś wiedzieć?
  • awatar Reach the stars: Macie jakichś przystojnych tych studentów? :P
  • awatar Naomi ∞: A wiadomo już kiedy cię wypuszczą? Po ile was jest w pokoju? Dostajecie odżywki? Ile jest osób z zaburzeniami odżywiania? Czy jest jakiś chłopak z zaburzeniami? Macie tam szkołę? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj miałam możliwość uczestniczenia w rozmowie D. Z mamą. Ja i Edyta siedziałysmy obok i słuchaliśmy 30 min rozmowy.
To było straszne.
Ta matka, jej słowa...
Miałam ochotę cztery razy wyrwać telefon D. i powiedzieć tej matce "To nie na tym polega ! Nie na tym polega wsparcie !"
" Nie mów jej ciągle ze to jej wina! Ze to wszystko przez nią! Ona to wie, ale ja to boli jak tak mówisz. To choroba"
" Może dla ciebie TE problemy to blachostki, ale ona tu walczy ze wszystkich sił, ona się męczy. Wiec nie mów różnie ze się nie stara i ze ma to gdzieś. Bo nie ma. Ale ona się boi."

Nazwała nas równiez wariatkami. Nie uraziła mnie.
Ale mnie poruszyła. Jej słowa, jej ton... Ból córki siedzącej obok mnie i płaczacej, wycierajacej łzy chusteczka która jej podałam.
"To nie ma sensu"
Może faktycznie nie ma...
  • awatar Louve: "odrobinke" pisze sie razem :-]
  • awatar Louve: @Reach the stars: wiesz, co to ironia? (pyt. retoryczne, niestety) i skoncz z tym bezsensownym gadaniem calkiem nie w temacie
  • awatar Reach the stars: @Louve: czyżby nasza KOCHANA louve zrezygnowala z obrażania wszystkich po kolei? Bo moje nstawienie do ciebie nie zmienilo sie ani o drobinkę. Pamiętaj, że miłe słowa nie zawsze wyrażają miła intencje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
Razem z dziewczynami obejrzałam Koraline. Fajne.
Lubie tego reżysera
Dziś mogłabym spokojnie nazwać ten dzień "lanym poniedziałkiem "
2/3 z nas miała dzisiaj załamke. W sumie nadal ma...
Ha! Na podwieczorek DROZDZOWKA
Jadłam ja 30 min... Była okropna.
Ale pani nie pozwoliła zamienić na coś innego. Czekała
aż ja i D. zjemy nie narzucając się, co było zaskakujące... Ale zjeść musieliśmy.
Zrobiła mi w nagrodę kawę.

Pierwsze spotkanie z psychologiem na osobno ci. Na szczęście z inną babą, nie z ta co ostatnio. Było ok, pogadałam, otworzyłam się. Kolejne może w Środę.

Ale...
Ja nawet nie wiem czy chce przytyć.
Raczej nie chce, bo... tak długo na to pracowałam.
5 miesięcy.
Treningi, diety... Wszystko na marne.
Ale... równocześnie jestem juz zmęczona samym myśleniem jak źle czułam się nie jedząc. Bo różnica jest. I to widoczna. Ale i tak nie chce się spaś
Teraz czuję się pewnie. Teraz jestem z siebie zadowolona. A teraz mam to stracić.
Tak po prostu.
  • awatar Reach the stars: Ale popatrz na to z innej strony- jak wyjdziesz, możesz dalej swobodnie ćwiczyć. Tylko bez diety, żeby nie było powtórki z rozrywki... I będziesz mega wysportowana, a do tego aż tryskać od ciebie będzie endorfinkami wywarzającymi się podczas ruchu :)
  • awatar Kropla deszczu: Jeśli znalazłaś się w takim właśnie miejscu, to znaczy, że to już nie są żarty.. Nawet jeśli przytyjesz parę kilogramów, to i tak na pewno będziesz nadal szczupła, a tutaj chodzi o Twoje życie. Jeśli je stracisz, to chudość Ci się do niczego nie przyda. Więc walcz i korzystaj z tego, że masz możliwość korzystać z pomocy profesjonalistów. Trzymam za Ciebie kciuki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie siedzę z Anielica (przezwisko) i z D.
Czekamy aż Anielica zje kanapkę z dżemem.
Ciężko, nieznosnie. Atmosfera jest gęsta... Wszystkie mamy juz dość.

Na śniadanie niespodzianka.
Parowka.
Wyglądała jak palec a smakowała jak pasztet z pieprzem.. ble '~' Na dodatek zwiększyli nam porcję. .. Masakra...
Liczba kanapek na jedną osobę wynosi (jak na razie) 10.
A przede mną jeszcze jedna kolacja...

(Anielica właśnie je kanapkę!!!! JEST MOC)

Mam wrażenie jakbym była w czyśćcu, albo na przystanku autobusowym życia. Jakbym czekała aż przyjedzie, ale jednocześnie się nie spieszyła, jakbym odpoczywał od niego. OD ŻYCIA.
Jestem między życiem a czymś dziwnym, czymś co odbiera mi możliwość życia. Bo go nie czuje. Nie czuję życia.
Rutyna.
Taka straszna, męcząca, przewidywalna codzienność.
Nie chce tak żyć, nie chce.

(Anielica zjadła kanapke! Supcio!)

Poklucilam się z mamą bo powiedziała ciotce gdzie jestem. I że nie akceptuje moich poglądów. Norma.
Pytanka?
  • awatar Louve: @Reach the stars: *ohydne* @Za jakie grzechy,dobry Boże!? dziewczyno, dopoki bedziesz prowadzila blog przemyslen anorektyczki nie wyjdziesz z tego uwierz
  • awatar Reach the stars: Parówki są ochydne. A 10 kanapek nawet ja, żarłok, nie zjadam :/ Pytanko? Wcześniej wspominałaś, że Twoja klasa się dowiedziała. Powiesz jak? Pozdrawiam cieplutko :*
  • awatar w00zy: Kurcze. Wyłaź szybko ze szpitala i wracaj do swiata żywych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rano wstałam tradycyjnie do wagi. Podeszłam do kranu, który mamy w sali i zaczęłam myć twarz z maści. Wtedy weszła żyrafa (pielęgniarka bardzo be ) i spytała:
- co ty robisz przy tym zlewie ?
-Myje twarz z maści.
-Do wagi? Po co myjesz twarz do wagi? Co ty kombinujesz?
-Nic. Myje twarz bo mam od maści.
Poszłam potem do łazienki. Przechodziłam kolo zabiegowego gdzie Żyrafa opowiadała Hagridowi :
-Paulina coś kombinuje. Mówi ze myła twarz do wagi.
-Ale ja na prawdę mylam twarz? Po co miałabym kłamać?
-I podobno miała biegunkę w piątek ! -dodała głucha na moje słowa.
-Bo miałam !
Jak wróciłam z toalety i weszłam do zabiegowego Żyrafa chciał ze mną pogadać :
- Słuchaj, podobno na mojej zmianie miałaś biegunkę. Podobno przez cały piątek.
- Co?! Miałam raz i to o 2 w nocy.
-Mi tak powiedziała doktorka. A teraz podobno masz mdłości !-prychnęła. Otworzyłam ze zdziwienia oczy.
-Mdłości? Mówię że mam twarz od MASCI !
....

Byly odwiedziny rodziców. Było sympatyczniej niż ostatnio, moja młodsza siostra przywiozła mi rysunki upaprane jakimś nadzieniem z ciastka xD
Wole nie wspominać jaki straszny był obiad... Masakra.

Wieczorem z dziewczynami postanowiłysmy z okazji Haloween obejrzeć jakiś horror. Wybraliśmy ,,Upiorna noc Haloween "
Obejrzałam do polowy i poszłam żegnając się ,,Jutro będę tego żałować "
Na szczęście teraz nie żałuję bo to nawet nie było takie straszne xD

Chcecie informacji o moim szpitalu? OK.
1.Odwiedziny do dwóch razy w tygodniu. Albo rzadziej.
2.Odpoczynek 15-30 min. po posiłkach.
3.Każdy nasz ruch, posiłek, niedojedzony posiłek jest zapisywany w kartach (nwm jakich)
4.Pobudka do ważenia o 6.00
5.śn1. O 8.00, drugie o 10.00. Obiad o 12.00, podwieczorek o 15.00, kl1. o 17.00 i kolejna o 20.00
6.Mamy chodzić się myć po pierwszej kolacji.
7.Dostajemy kanapki, ale dodatki stosujemy sami. Ale ma być też szynka. Czasami dostajemy juz gotowe np. Z białym serem.
8.Mamy zjadać do końca. JEŚLI TEGO NIE ROBIMY ZOSTAJEMY ZMUSZANE ALBO NAM GROŻĄ ŻE NAPISZ TO W KARTACH.
9.Możemy mieć własne jedzenie, ale nie pozwalają nam zamieniać posiłków na te własne, no chb ze to ciasto czy coś...
10.Możemy mieć tablety, telefony. Wszystko.
11.Nie możemy mieć żyletek, noży itp.
12.Do łazienki chodzimy PRZED posiłkiem, nie PO.
13.Nie możemy opuszczać oddziału.
14.Spacery dozwolone tylko przy wzroście wagi o 3 kg.
15.Nie mamy ustalonego BMI. Mamy tylko przytyć minimum 5 kg...
16.Pielęgniarki nad nami stoją podczas posiłków.

Nie wiem co mogę jeszcze napisać.
  • awatar w00zy: Ja nie mogłam mieć telefonu w szpitalu :( A ty jesteś na oddziale młodzieżowym?
  • awatar Reach the stars: Ale masakra. Ja się wgl skupić nie mogę, kiedy CZUJĘ że ktoś za mną stoi... A co dopiero jeść.... Albo jadłabym poatrząc tej głupiej pielęgniarce prosto w oczy z wyrazem twarzy w stylu *zaraz cię zabiję* A co do 12... Jak ci się będzie chciało sikać po posiłku to co? Eh.. ja i te moje dziwne pytania ;) I nie ma to jak obgadywanie przez głuchą pielęgniarkę... Mdłości a maści... Jest spora różnica :/ Głuche babsko :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Może zacznijmy od tego, że o 2.00 miałam bieg do łazienki i atak biegunki. Jak śmiesznie xD
Czy to Przez to szare jajko co wczoraj zjadłam?
Chyba nie, bo nadal mi "bulgocze" w jelitach.
Rano podczas ważenia okazało się, że schudłam (o czym dowiedziałam się później)

W tytule pisze ROCZNICA.
Rocznica śmierci Kitka. A dokładniej jego zaginięcia.
Jutro żałoba.
Jego historię juz opisałam w jestem z wpisów, wiec nie będę się powtarzać...
To był mój przyjaciel.
Nadal jest. I zawsze będzie. A ja nawet nie mogę pożądanie uczcić jego pamięć.



Śniadanie było ulgowe ( może dlatego, że go wgl nie dostałam i musiałam iść do kuchni by mi go dali. Bałam się konsekwencji. ) zamiast szynki i pomidora miałam dżem <3
Po śniadanko dowiedziałam się, że schudłam ale lekarze uznali, że to może być Przez ta biegunkę. Ale spacer jutro raczej nieaktualny. Kurcze. Szkoda
Schudłam 600 g, czyli z 36.1 na 35.5

Ale po obiedzie coś się stało...
Ze mną.
Juz byłam pochylona nad kiblem i chciałam zwrócić obiad. Kiedy poczułam "śledzia" zamknęłam buzię i zamknęła deskę klozetową. Nie wiem co się stało.
Nie pamiętam kiedy ostatnio to miało miejsce.
A jednak byłam o krok...
Straszne.

Przede mną kolacje. Kanapki...
Nie wiem co przyniesie jeszczę ten dzień. Wiem tylko ze zaczynam porządnie tęsknić za szczurami..
  • awatar Reach the stars: I łączymy się w kocim bólu, historię Kiszki znasz, nie będę się rozpisywać ;(
  • awatar Reach the stars: Pewnie faktycznie Ci się schudło przez tą sraczkę :( I pewnie po tym jajku (jak można nie umieć ugotować jajka?!?) Może faktycznie zrobiłabyś taki wpisik, jak mówi Naomi *i znaczek nieskończoności* Też mnie to ciekawi ;)
  • awatar Naomi ∞: Jestem bardzo ciekawa jakie są zasady u ciebie w szpitalu. Jak jest z przepustkami, spacerami? Jakie macie ustalone BMI końcowe? Czy można nie zjeść do końca jakiegoś posiłku? Czy można mieć własne jedzenie? Jak jest z telefonami, można mieć z aparatem?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Właśnie skończyłam rozmowę z mamą.
Mam wrażenie jakbym gadała do ściany.
Dosłownie.
Juz mnie nie słucha.
Co powiem zostaje zignorowane, odrzucone na bok.
Bo jestem chora.
Bo teraz jestem inna i nie potrafię myśleć.
To anoreksja
Mnie juz nie wolno słuchać, bo bredze.
Moje zdanie jest nieważne.
Psycholog, internet INNI wiedzą lepiej.
Ja tylko bredze.
Powiedziałam jej co o tym myślę.
Przyznała mi rację.
Pf... że przez anoreksję bredze.
... nie o takie przyznanie mi chodziło.

O Boże.
Zupa mleczna mi dziś smakowała.
Ten szpital zmienia ludzi. I byłam dzis buntowniczka
Nie zjadłam szynki szpitalnej. Zjadłam swoją.
Błahaha!!!!
A na podwieczorek jabłko <3 o Boże, jak się ucieszyłam. ^^
Kolacja juz za mną, przegotowali jajko tak, że żółtko było wręcz szare. Nie zjadłam go. Schowałam do skrópki a białko zjadłam. Błahahaha!!! No i kanapki... Codzienność.

Bardzo wam dziekuje za wsparcie i komentarze. Dajecie mi czasem do myślenia, co jest mi potrzebne.
Jeśli macie pytania zadawajcie. Odpowiem w kolejnym wpisie
  • awatar Reach the stars: O widzisz, i już jest trochę lepiej, prawda? Ale żeby jajka nie umieć ugotować? O.O A do zupy może dodali mniej cukru? ;) Hah, chciałabym zobaczyć Twoją minę, jak jadłaś to jabłko :D Pytanko? Powiedzieli Ci mniej więcej kiedy cię puszczą? I czy możesz sobie tam przygotować coś sama, jak by np rodzina przywiozła składniki? :) Trzymaj się! Będzie dobrze :*
  • awatar Kropla deszczu: Śledzę Twoje wpisy na bierząco i bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki Maleńka ! Walcz, bo bardzo dużo masz do wygrania. Jesteś w miejscu, które chce Ci pomóc - postaraj się to jak najlepiej wykorzystać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

stop.eating
 
zajakiegrzechy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Cóż... prawie tydzień.
Prawie tydzień na 10kanapkach dziennie...
Prawie tydzień na 7 posiłkach.
Prawie tydzień w szpitalu...

Jak na żart śniadanko - zupa mleczna.
Jakby inaczej.
Nie zjadłam, poprosiłam o kanapki.
Dobry początek.
Pf... co ja gadam!
O 5.30 ćwiczyłam w łazience na podłodze.
Co prawda "tyle co mucha nasra" ale zawsze coś.

Potem miałam wywiad ze studentami.
A dokładniej oni ze mną xD
Uczyli się na mnie... #królik_doswiadczalny

O 9.40 przyjechali rodzice.
(Przywieźli mi marchewki)
Płakałam.
Nie z tęsknoty
Nie ze szczęścia
A z bólu i bezsilności. Rozryczalam się na dobre.
A wiecie co matka mi wtedy powtarzała?
- musisz jeść a wszystko będzie ok.
...
Wspomniałam jej ze jestem wegetariańska a oni serwuja mi szynkę.
Oto jej słowa :
- Z takim tokiem myślenia to ty tu do świąt nie wyjdziesz.
Rozplakalam się po raz wtórny...
Mam wrażenie jakby wszyscy chcieli mnie zmienić.
Jakby nikt nie tolerował MNIE.
Oni chcą bym po prostu powtarzała za nimi to, co chcą mi wpoić.
Bez sensu.

Tak jak obiecałam wspominam o moich wynikach :
-ogólne braki związane z niedożywieniem ( ale nie groźne )
-ważę 36 co podpatrzyłam
-jeśli waga do Sb będzie rosnąć - wyjdę na spacer w nagrodę. Jeśli nagle spadnie - czeka mnie kroplowka.
WTF...?

Nie płakałam dzisiaj raz.
Na podwieczorek drożdżówkach z serem.
Błagam panią o serek Danio to NIE
Po tym jak zjadłam płakałam.
Może też dlatego ze nieszczęśliwie uderzyłam się w glowe. A może przyczyniła się do tego wiadomość, że klasa wie, że jestem w szpitalu. A może też dlatego ze Mateusz właśnie wyszedł ze szpitala. Cholera.
Mam dość.
Jem wręcz mechanicznie.
Moja twarz nigdy chb nie była aż tak pozbawiona emocji,albo tak nasycona obojętnością...
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: @Size_0: @Naomi ∞: tak... dyscyplina u cb była. U mnie jest już z 5 kanapek ze śniadań na kolacje dostaliśmy 7... Masakra. A ile obecie wazysz?
  • awatar Naomi ∞: Moje BMI to 15.1. U mnie w klinice było 15 kanapek dziennie + zupa mleczna, bez wyboru (dla osób z BMI poniżej 14,9 = I faz), a do tego odwiedziny były od 17:35 do 18:00, tylko w weekendy od 9:00 do 18:00. Więc się ciesz że masz chociaż to :/
  • awatar Size_0: Kochana zastanawiam się nad szitalem a w zabrzu leczą zaburzenia odżywiania szukam dobrego szpitala jestem ze śląska 5 listopada mam wizytę i na siłę siebie tam wsadzę być może brzmi to śmiesznie ale to dla mojego dobra dowiem się na jakim wyniszczzeniu jestem 2 lata codzienne wymioty bez dnia przerwy stoczyłam się do poziomu bobaska którym muszę się opiekować;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›